Czy mogę sobie pozwolić na PR? To pytanie często zadają sobie menedżerowie planując budżet. I choć usługi public relations są znacznie tańsze od reklamy wykorzystującej komercyjne powierzchnie reklamowe i czasy antenowe, zdarzają się przypadki, kiedy na PR, często z własnej winy, trzeba będzie wydać spore kwoty.
PR można ‘robić’ własnymi siłami, a więc zatrudniając specjalistę lub w miarę potrzeb tworząc kilkuosobowy dział, korzystając z usług freelancera lub też zatrudniając agencję public relations.
Każde z rozwiązań ma swoje plusy i minusy – to temat na odrębny, być może kolejny artykuł. W każdym przypadku będziemy też mieli do czynienia z różnymi kosztami.
Najdroższe usługi PR
Trudno znaleźć ranking najdroższych usług PR. Jednak w branży wielu specjalistów podziela zdanie, że najdroższą usługą public relations jest zarządzanie sytuacją kryzysową. Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że w takich sytuacjach trzeba reagować szybko, żeby nie stracić zaufania klientów. Usługa PR musi być więc ekspresowa, a za tryb ekspresowy płaci się w większości rodzajów usług po prostu więcej.
Po drugie – ‘gaszenie pożaru’ wymaga często podjęcia aktywności, których w ‘tradycyjnych’ działaniach PR się zwykle nie podejmuje, np. wykupienia powierzchni reklamowej w największych dziennikach w celu zamieszczenia ogłoszeń informujących o problemie.
Jak obniżyć koszty public relations?
Recepta na obniżenie kosztów PR jest prosta. Można to zrobić unikając medialnych sytuacji kryzysowych, a jeśli to niemożliwe - minimalizując ich skutki. Możliwe jest to wtedy, kiedy na nadejście kryzysu będziemy organizacyjnie i komunikacyjnie przygotowani. Pomoże w tym dobry specjalista lub agencja PR. I tu dochodzimy do sedna sprawy.
W dłuższej perspektywie, oczywiście przy założeniu że chcemy komunikować się z otoczeniem, najkorzystniejsze finansowo jest prowadzenie systematycznych działań PR czy to przy pomocy swojego zespołu, freelancera czy też dzięki stałej współpracy z agencją PR.
Po pierwsze stawki za działania PR w skali roku mogą być porównywalne z tymi, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, gdy po pomoc specjalistów sięgniemy w czasie kryzysu (w stałej umowie współpracy z agencją dobry negocjator zawrze klauzulę, która zobowiąże agencję do działań crisis management w ramach opłaty za stałą współpracę).
Po drugie prowadząc stałe działania komunikacyjne będziemy przecież korzystać z pozytywnego wpływu efektów tych aktywności na nasz biznes. ROI ze stałej współpracy (z dobrym partnerem) musi być dodatnie.
W jakim modelu współpracować z agencją?
O ile współpraca z własnym specjalistą PR jako pracownikiem nie wymaga komentarza, o tyle współpraca z wolnym strzelcem lub agencją PR wymaga już kilku słów opisu. Modeli rozliczeń jest wiele. Do najpopularniejszych z nich należą w przypadku konkretnego projektu – określone wynagrodzenie za projekt, natomiast w przypadku stałej współpracy tzw. fee, a więc opłata ryczałtowa za określony zakres usług, rozliczana zwykle w skali miesiąca lub też opłata godzinowa – przypominająca nieco współpracę z kancelarią prawną. Możemy spotkać się też z kombinacją tych dwóch sposobów rozliczeń.
Czasami w umowie zawiera się również klauzule, które uzależniają wynagrodzenie od efektów uzyskanych przez dostawcę usług public relations. Pamiętajmy jednak, że profesjonalna firma PR nie podpisze z nami umowy, w której uzależni wynagrodzenie np. od liczby publikacji na nasz temat. Zabrania tego m.in. Kodeks Etyki Polskiego Stowarzyszenia Public Relations. Byłoby to złożenie przez dostawcę usług PR obietnicy bez pokrycia, ponieważ PR-owcy nie dysponują narzędziami ani prawami gwarantującymi ukazanie się publikacji nie będącej tekstem sponsorowanym i oznaczonym jako taki przez poważne tytuły prasowe.
Michał Sobiło, wiceprzewodniczący PSPR Oddział Śląsk, Client Service Director w Imago Public Relations.
Źródło: Bankier.pl